wtorek, 2 września 2008

Dzień 42

Dzień 42 i jednocześnie dzień ostatni. Jutro o 8.30 wyruszam do Bosaso, skąd odlatuje samolot do Nairobi. A poźniej już tylko Heathrow w Londynie (terminal 4), Warszawa - i Kraków.

Dziś raczej bez większych niespodzianek: kilka strzelanin, walki z lwami, desant do wioski, dziki seks z uprowadzonymi kobietami... Nuda.

Dziękuję wszystkim, którzy spędzili ze mną tutaj trochę czasu i uczynili moją przygodę jeszcze bardziej przyjemną. To dzięki Wam nie powiesiłem się drugiego dnia.

Jednocześnie zapraszam na kolejne przygody, tym razem w dzikiej Polsce. Już w najbliższy piątek, tj. 5 września można będzie się ze mnie pośmiać w Starym Porcie przy ul. Straszewskiego w Krakowie. Będę tam siedział ze spuszczoną głową od godz. 20.00, a każdy kto poda tajne hasło otrzyma darmowe piwo!!! Uwaga, podaję hasło: przygoda.

Darmowe piwo otrzyma też ten, kto pokona mnie w rzutki. (W tej knajpie nie ma rzutek!!! Ha. Haha. Hahahahahaha! BUAHAH... ekchem, ekchem.)

Wszystkich serdecznie zapraszam!

Achoooooooooooj ekchem, ekchem...

10 komentarze:

Anonimowy pisze...

Czesc Bartek!!! Dobrze,ze wracasz .Zyczymy szczesliwego powrotu,a na piwo chyba sie zalapiemy jak spotkamy sie w Inowroclawiu,pa pomyslnych lotow ciocia i Wim

krzyhoo pisze...

No to kurna jesli bede w weekend w krakowie to do starego portu zajrze pośmiać się;P

Michal pisze...

Czy przewidujesz piwo zaoczne? Bo posmiac sie z pewnoscia zaocznie moglbym. Powodzenia.

Jola pisze...

Będę;)

Klaudyna pisze...

kurde prowokujesz mnie do przyjazdu .. a wiesz ze nie moge...

zu pisze...

trzeba bylo nie zdradzac ze nie ma tam rzutek :D hihi
a do wroclawia? no chodz...

dudek młodszy pisze...

a posiedzisz w Kraku do 8.09? :)...

Neko pisze...

a w nastepny weekend bedziesz jeszcze w krk?nie rozpowiem zbyt wielu ludziom tajnego hasla..

jann pisze...

Fajnie było czytać twojego bloga. Jak będziesz pisał kolejnego to daj jakieś reklamy w telewizji plus kila spotów w radiu, żebym mógł się o nim dowiedzieć :-)). Powodzenia.

martyna z Łodzi pisze...

cześć. Paulina podała mi adres twojego bloga. zostawiłeś u nas traperską składaną szczoteczkę.
ps. choć w naszych rodzimych ostępach tez można przeżyć przygodę mrożącą krew w żyłach, to zazdroszczę ci odwagi