czwartek, 31 lipca 2008

Dzień 9


Pozycja mojego namiotu: 10° 34' 57.70" N, 49° 35' 35.10" E. Gdyby ktoś chciał wpaść na kawę, zapraszam serdecznie (dokładniej jest to pozycja łóżka, więc wszyskie kobiety... ekhem, przepraszam).

Na drzwiach wejściowych do tegoż namiotu od rana siedzi patyczak. Jest to kłopotliwa dla mnie sytuacja. Co więcej, jest to sytuacja nowa i nie bardzo wiem, jak się zachować. On myśli, że ja myślę, że jest patykiem. A ja przecież nie jestem głupi. Owszem, dałem się nabierać przez kilka godzin, ale gdy wieczorem przypadkiem zaszedłem go od zawietrznej strony, tak że nie mógł mnie wyczuć, robił sobie herbatę. "Patyczak!" - wykrzyknąłem w myślach. Oczywiście gdy tylko mnie zauważył, natychmiast schował filiżankę, a następnie zastygł w bezruchu, łypiac tylko spode łba jednym okiem. I jestem w kropce. Zrzucenie go z namiotu byłoby ekstremalnie niegrzeczne i mogłoby zachwiać jego wiarę w siebie. Z drugiej jednak strony jeśli go tam zostawię, wyjdę przed nim na idiotę. Z dwojga złego wybieram tę drugą opcję, mając cichą nadzieję, że w nocy znudzi się i po prostu sobie pójdzie.

Dziś rano na zebraniu Party Manager oświadczył, że starszyzna z pobliskiej wioski nie wyraża zgody na dalsze prace, w związku z czym możemy pójść spać. Prawdopodobnie niedługo uda się załagodzić konflikt i prawdopodobnie niedługo wrócimy do pracy. Tymczasem jednak wszyscy włóczą się po obozie w oczekiwaniu na obiad. Omar, mój współpracownik, bierze udział w negocjacjach (pewnie jako tłumacz); pożyczyłem mu aparat - być może coś z tego wyjdzie.

Oprócz patyczaka (który wciąż tam czyha) widziałem dziś modliszkę. Tak, najprawdziwszą modliszkę na wolności! Dotychczas widywałem je tylko w programach przyrodniczych, pożerające swoich partnerów, lub na wystawach robaków - a tu proszę, chodzi sobie po piasku i nuci "Oh my darling".

Pójdę teraz coś zjeść, by następnie wrócić tutaj i leżeć.

PS. Michał, używamy odbiorników Leica System 1200.

6 komentarze:

goha pisze...

Oblicz mi współrzędne Rojewic-Zawiszyna...:)
Buziaje Bartoliniiiii....

zu pisze...

teraz juz sie mniejwiecej orietuje gdzie jestes. tak podejrzewalam ze ma to cos wspolnego z afryka. ale zgadywalam po panach ze zdjec :] a w ogole to tyle sie mowi o dzieciach w etiopii - czy tam w somalii tez sa jakies glodujace malenstwa?
pozdrow Patyczaka. moze sie wtedy zastanowi nad zauwazalnoscia swojej egzystencji :]

buziak milego dnia nastepnego

Jola pisze...

Bartek!! Ty takie okazy modliszkowate i patyczakowate do słoja łap i bedziesz mogł założyć mini hodowle!!

marg pisze...

mini kafeterie :)
a makra panu patyczakowi nie zdazyles zrobic ..?
wiesz moze to i lepiej ze tamci Polacy nie dojechali, wiecej piwa dla ciebie i kolegow zostanie..
Macie kuchnie hamerykanska..?

Jeszcze sie nikt nie dopytuje po cos wtedy szedl te 7 kilometrow... przeciez tam tez byla pustynia!
Mam nadzieje ze chociaz placa ci za to solidnie.. Pozdrowienia z nudnego i dusznego kraju.
ps. tu mi tez wieje, z wiatraka :)

Michal pisze...

Jesli kompletny, to fajny macie ten system 1200.
Pewnie te 7 kilometrow szedles zaniwelowac reper ;]
Jak juz znajdziesz jakas rope to daj znac, rodzine skrzykniemy i zalozymy jakis klan wydobywczy. Ustalimy kto bedzie szejkiem, kobiety wezmiemy w harem i bedziemy doic czarna zyle :]
Pozdr.

PS. Patyczaka na razie zostaw, gdyby Ci sie pogorszylo to bedziesz go mogl uzyc do napisania wielkiego 'HELP' na piasku...

bukszpani pisze...

:)
Wiedziałam(!) że są tam jakieś osobliwe stwory:) ciężko je dojrzeć bo upodabniają się do otoczenia ale to już czyni je ciekawymi, co nie?

A nie pomyslałeś, że mógłbyś się z tym patyczakiem zaprzyjaźnić? może czuje się samotny i dlatego wpadł do Ciebie w odwiedziny :D chciał się napić herbatki w miłym towarzystwie.. biedny patyczak.. przecież on je tylko zielone liście więc raczej nic Ci nie grozi:P

ps. Modliszki nie zawsze pożerają swoich partnerów ;> podobno "takie zdarzenie zachodzi tylko w 5 do 30% przypadków (liczby różnią się w zależności od badań)"

Powodzenia!